wtorek, 4 grudnia 2012

Kupowany i lubiany. W blogosferze wszystkim znany! :)



Witajcie!

Dziś przychodzę do was z recenzją produktu, który w blogosferze został już opisany z każdej strony. (Tak, wiem wiem: o tym już pisali wszyscy, setki razy;)) Mimo to, postanowiłam napisać jego recenzję. A to dlatego, że produkt ów jest moim codziennym towarzyszem od kilku lat. Czy wiecie już, co mam na myśli? To podkład Revlon Colorstay. Mój odcień to 220 natural beige dla skóry tłustej/mieszanej.
Obecnie zużywam już czwartą lub piątą buteleczkę, więc mogę na jego temat co nieco powiedzieć. Kupuję go na Allegro za około 30 zł. Swoją drogą różnice cenowe między Allegro a np. SuperPharm są dla mnie ogromne (w SP podkład ten kosztuje chyba 69,99…) i nie do pojęcia. Wybaczcie słownictwo, ale musiałabym chyba na głowę upaść, żeby kupować Revlona za 70 zł, kiedy mam możliwość kupna produktu tej samej jakości za 30. Oczywiście pomijam tu kwestię podróbek, na które trzeba uważać.



Opakowanie: ciężka szklana buteleczka o pojemności 30 ml. Całość zwieńczona czarną, plastikową zakrętką. Mam dwa zastrzeżenia co do opakowania. Po pierwsze primo: materiał, z którego jest wykonane, czyli szkło. Istnieje ryzyko wyślizgnięcia się buteleczki na podłogowe kafelki. Rezultat łatwy do przewidzenia. Po drugie primo: otwór. W buteleczce oczywiście. Jak dla mnie jest zdecydowanie za duży, dozowanie podkładu jest przez to bardzo utrudnione. Często zdarza mi się wylać więcej fluidu niż to konieczne.

Wygląd i konsystencja: podkład jest w kolorze 220 natural beige. Podoba mi się to, że gama kolorystyczna jest bardzo szeroka. Dzięki temu każdy może wybrać coś dla siebie. Konsystencja jest średnio gęsta – nie spływa i jednocześnie całkiem dobrze się rozprowadza. Trzeba to jednak robić w miarę szybko, ponieważ podkład równie szybko zasycha na twarzy i można sobie zrobić nieestetyczne smugi.

Zapach: a raczej smrodek. Przypomina mi to połączenie denaturatu z farbą olejną. Może trochę przesadziłam, ale „zapach” Revlona jest fatalny. Ja już się do niego przyzwyczaiłam, ale dla osoby mającej po raz pierwszy kontakt z tym podkładem, może to być szok ;) Zwłaszcza, że obecnie większość kosmetyków ma przyjemne zapachy lub jest bezzapachowa.

Wydajność: jak dla mnie duża. Jedna buteleczka przy codziennym stosowaniu wystarcza mi na około pół roku. 





Słówko od producenta:
Wyjątkowo trwały, mocno kryjący podkład do cery tłustej, mieszanej i normalnej. Beztłuszczowy, nie zatyka porów. Lekka i delikatna konsystencja zapewnia skórze maksymalne poczucie komfortu. Zawiera SPF 6. Występuje w dużej gamie kolorystycznej. Nowa formuła zapewniająca 24 - godzinną trwałość (opis zapożyczony z Wizażu).

Skład:
Aqua, Cyclomethicone, Trimethylsiloxysilicate, Butylene Glycol, Boron Nitride, Dimethicone, Alcohol Denat., Peg/Ppg-18/18 Dimethicone, Nylon-12, Tribehenin, Isododecane, Polyisobutene, Sodium Chloride, Cetyl Peg/Ppg-10/1 Dimethicone, Bisabolol, Serica, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate, Malwa Sylvestris Extract, Lilium Candidum Bulb Extract, Lactobacillus/Eriodictyon Californicum Ferment Extract, Cymbidium Grandflorum Flower Extract, Serica, Alumina, Polydimethylsil Oxane/Polymethylsilesquioxane Copolymer, Ethylene Brassylate, Methicone, Trisiloxane, Sorbitan Sesquioleate, Tetrasodium Edta, Methylparaben, Propylparaben [+-]:Mica (CI 77019), Titanium Dioxide (CI 77891), IronOxides(CI 77491, 77492, 77499)

Moja opinia:
Co tu dużo mówić. Jest to chyba jeden z kultowych podkładów. Używam go już jakiś czas i bardzo, ale to bardzo jestem do niego przywiązana. Revlon naprawdę dobrze kryje (a tego przede wszystkim poszukuję w podkładach). Ładnie stapia się ze skórą i nie podkreśla suchych skórek. Trwałość jest bardzo zadowalająca – po nałożeniu pudru i fixera trzyma się około 10 godzin. Bez fixera trochę krócej. Nie podrażnił mnie ani nie zapchał. Ważne jest też to, że Revlon nie ciemnieje na twarzy. Z matowieniem w moim przypadku jest trochę gorzej – po 3-4 godzinach zaczynam się lekko błyszczeć, ale bibułka czy odrobina pudru załatwia sprawę. Naprawdę dużym plusem jest szeroka gama kolorystyczna i dość przyjazny, jak na moje laickie oko, skład (chociaż jest on dość długi).
Teraz może słówko o minusach, bo przecież żaden produkt nie jest idealny ;) Podstawowa wada to opakowanie – ciężkie, szklane i bez dozownika. Marzy mi się takie opakowanie, jak w podkładzie Under Twenty Anti! Acne, czyli lekkie, plastikowe z pompką. Poza tym Revlon jest podkładem z gatunku ciężkich; czuje się go na twarzy. Nieumiejętne nakładanie może spowodować powstawanie smug lub efekt maski. Ja cały czas nakładam go palcami, ale podejrzewam, że Beauty Blender byłby do tego podkładu zdecydowanie lepszy. 

A tak wygląda moja skóra „bez” i „z”:



Podsumowując: kultowy, dobrze kryjący podkład w przyzwoitej cenie. Ma swoje wady, ale nie ma podkładu idealnego. Obecnie poszukuję jego następcy. Zakupiłam niedawno wspomniany wcześniej Under Twenty i jestem w fazie testów;) Dam znać, jak się sprawuje.

I taka moja refleksja na koniec: czy mi się tylko wydaje, czy nadchodzi era podkładów mineralnych? ;)

Znacie podkład Revlon CS? (na pewno znacie!) Jakie macie z nim doświadczenia?

Pozdrawiam,
Aga

15 komentarzy:

  1. Miałam go kilka miesięcy temu. Mówiąc szczerze, trochę mnie rozczarował. No i ten zapach.. fakt ciężko go znieść ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach może odstraszać ;) Mnie nie rozczarował, ale wiadomo: co cera, to inne wymagania:)

      Usuń
  2. mój ukochany podkład ;) uwielbiam go. jak dla mnie najlepszy jaki do tej pory miałam ;) i dzięki temu, że jest "ciężki" jest świetny na zimę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go bardzo lubię:) Ale chyba czas na zmiany;)

      Usuń
  3. nie miałam go jeszcze w tej nowej formule :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam w starej i w nowej, ale jakoś szczególnej różnicy nie widzę :)

      Usuń
  4. Ja nie miałam, ale kryje super, może pora sprawdzić na swojej trądzikowej skórze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedys leczylam sie po nim u dermatologa miesiac -okazalo sie jednak,ze probka ktiea otrzynalam w perfumerii byla przeterminowana...odwazylam sie i wrocilam do niego i nic sie nie dzieje zlego ,ale...jednak zawsze radze uwazac przy uzywaniu go codzuennie i pamietac o dokladnym demakijazu ,jego sklad nie jest najlepszy
    Jest to jednak naprawde dobry produkt,godny polecenia.Ja uzywam odcienia 110 ivory i brakuje mi jeszcze jasniejszego koloru w ofercie ..(tak,tak mam ekstramalnie jasna cere!) ,ale nie jest zle;)
    Zapach fakt -poczatkowo mnie odrzucal,teraz przywyklam :)
    Swietnie kryje i fantastycznie laczy sie ze skora.
    Ja go polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to pierwszą randkę z Revlonem miałaś wybitnie nieudaną:/ U mnie przy codziennym używaniu nic się nie dzieje. Dokładnie go też zmywam - cholernik lubi porządnie trzymać się twarzy ;)

      Usuń