Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziaja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziaja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 lipca 2013

Zakupowa zbieranina

Hej!

Dzisiaj mały post zakupowy. O dziwo nie zawiało mnie do Rossmana tak jak to zwykle bywa ;) Może dlatego, że w najnowszej gazetce nie znalazłam nic co by mnie zainteresowało. 

Tym razem postanowiłam "zaatakować" Allegro, a dokładniej sprawdzony już sklep DARMAR.
Co tam zakupiłam? Zobaczcie:


1. serum do twarzy z kolagenem i kwasem hialuronowym Verona - całkowita nowość dla mnie. Skusiłam się na nie pod wpływem bardzo pozytywnych opinii na Wizażu. Zamierzam używać go jako krem na noc. Kosztowało 5,89 zł. 

2. Ziaja Bloker - niezastąpiony antyperspirant. Tani i skuteczny. Kosztował 5,89 zł.

3. podkład Revlon Colorstay do cery mieszanej/tłustej, nr 220 Natural Beige - kolejna buteleczka. Uwielbiam go ponad wszystko. Zapłaciłam za niego 26,95 zł.

W osiedlowym markecie kupiłam jeszcze:


4. sól do kąpieli Fitti - zapach morski. Sól będzie mi służyła do pielęgnacji stóp. Ma intensywny, ale całkiem przyjemny zapach. Kosztowała mnie około 4 zł.

I jeszcze wizyta w osiedlowej drogerii. Często tam zaglądam i przeglądam tzw. "wyrzutki", czyli ostatnie sztuki różnych produktów. Można trafić na fajne rzeczy w niskiej cenie. Tym razem przygarnęłam jednego wyrzutka:


5. tonik do twarzy Melisa - stał taki smutny i samotny w cenie 4,7 zł, więc nie mogłam biedaka tam zostawić i wzięłam. Bardzo dobrze działa na moją skórę i ładnie pachnie.

I tak oto pozbyłam się nadmiaru zbędnej gotówki ;) Ale za to weszłam w posiadanie jakże niezbędnych kosmetyków ;)

A wy macie jakieś nowe nabytki kosmetyczne?

Pozdrawiam,
Aga

czwartek, 23 maja 2013

I ja w Rossmanie byłam, co nieco zakupiłam :)

Hej!

Podejrzewam, że przez następnych kilka dni w blogosferze będą przeważały posty dotyczące rossmanowskiej promocji -40% na kosmetyki kolorowe i kosmetyki do pielęgnacji twarzy ;) 
Ja także wybrałam się dziś na kosmetyczne łowy.  Jeśli macie ochotę zobaczyć, co kupiłam zapraszam do dalszej lektury.




1. płyn micelarny AA Kolagen źródło młodości - nowość w mojej łazience (8,99 zł);

2. płyn micelarny AA Energia młodości - również nowość w mojej łazience (7,79 zł).

Oba płyny wzięłam ze względu na dobre opinie na Wizażu. Ciekawa jestem jak się u mnie sprawdzą.



3. Rival De Loop; tygodniowa kuracja przeciwzmarszczkowa w ampułkach - świetnie nawilżają i wygładzają skórę twarzy, zwłaszcza po opalaniu (4,19 zł);
4. balsam do ust Blistex med plus - tyle razy chwalony, że musiałam go kupić (6,59 zł);



5. zapas wszystkim znanych maseczek Ziaja (0,89 zł za sztukę);




6. Efektima maseczka oczyszczająca - z przyjemnością do niej powracam (1,59 zł);
 
7. Perfecta bankietowa maseczka na twarz i pod oczy - nowość w mojej łazience. Jestem ciekawa efektów (1,09 zł);

8. Bielenda enzymatyczny peeling dotleniający, efekt aqua-oxybrazji - bardzo mnie zaciekawił ten produkt, dlatego też trafił do koszyczka mego (1,59 zł).

I to właściwie wszystko. Na kolorówkę nawet nie patrzyłam, bo póki co nic nie było mi potrzebne a nie chciałam kupować czegoś tylko dlatego, żeby kupić i żeby stało na półce. Chciałam jeszcze kupić jakiś krem do twarzy dla TŻ-ta, ale niestety promocja nie obejmuje męskich kosmetyków do pielęgnacji twarzy.

A jak u was? Szaleństwo czy rozsądne zakupy tylko i wyłącznie niezbędnych rzeczy? ;)

Pozdrawiam,
Aga


wtorek, 19 marca 2013

Rossmanowe nabytki ;)

Hej!

Dziś post mini-zakupowy i próbkowy ;)
Jak możecie domyślić się z tytułu posta, miałam dziś przyjemność odwiedzić mojego ukochanego Rossmanna. Zakupy tym razem skromne, ale szczerze mówiąc nic więcej ciekawego w oko mi nie wpadło. 
Oto, co zakupiłam:


Od lewej:
1. płyn micelarny Bourjois - słynny w blogosferze i na Wizażu. I ja postanowiłam wypróbować to burżujskie cudeńko na własnej skórze (10,99 zł).  Miałyście go? 
2. maseczka oczyszczająca z glinką szarą Ziaja - stały bywalec mojej łazienki (1,59 zł)
3. maseczka witaminowa od Lirene - nowość w moim koszyku (1,79 zł).

Miałam jeszcze w planie kupno suchego szamponu Isana (tylko 5,99 zł!), ale niestety musiałam obejść się smakiem, gdyż czekała na mnie tylko pusta półka :/

Wychodząc wzięłam jeszcze rossmanowski "SKARB" i znalazłam w nim próbki kremu BB od Nivei.

  

Dawno już nie widziałam jakichkolwiek próbek w "Skarbie", więc ucieszyłam się niezwykle. Nie byłabym sobą, gdybym od razu nie wypróbowała owego kremu (stąd rozdarte opakowanie na zdjęciu;)). Niestety krem do cery jasnej był dla mnie zdecydowanie za ciemny. Owszem -  ładnie stapiał się ze skórą maskując niewielkie niedoskonałości, ale odcień zupełnie do niczego. Już nawet nie chcę myśleć jak wygląda wersja do cery śniadej. I znów pseudo bb kremy zniechęciły mnie do siebie...



Pozdrawiam,
Aga

czwartek, 14 lutego 2013

I znów Rossmann przetrzebił mi portfel ;)

Hej!

Od dzisiaj obowiązuje nowa gazetka Rossmanna KLIK!. Nie ukrywam, że mam sentyment do tej drogeryjnej sieci. Jest blisko domu (w moim przypadku), ma spory asortyment i przyjazne ceny. Zdarzają się także ciekawe promocje. Z ciekawością przeglądam nowe gazetki w poszukiwaniu kosmetyków. Podobnie było i tym razem.

Zobaczcie, co kupiłam :)


A teraz więcej szczegółów:


- szampon z nagietkiem lekarskim Green Pharmacy - 7,49 zł. Bardzo jestem ciekawa tego produktu. Mam nadzieję, że będzie udanym następcą żurawinowej Barwy (o której niedługo!)
- olejek pod prysznic Isana winogrona&orchidea - 5,99 zł. Olejku z Isany jeszcze nie miałam, a ten zachwycił mnie zapachem. Jakże mogłam go nie kupić?
- żel pod prysznic Isana kwiat pomarańczy&jogurt - 2,99 zł. Isanę z ekstraktem z pereł wspominam bardzo dobrze. Korzystając z promocji kupiłam kolejny wariant zapachowy. Obwąchałam dokładnie wszystkie i ten spodobał mi się najbardziej.


- zapas mydła w płynie Isana Róża&Jogurt - 3,49 zł. Mydło w płynie jest stałym bywalcem mojej kuchni - częste mycie rąk jest tam jak najbardziej wskazane ;)
- gąbki do demakijażu Calypso - 4,99 zł. Niezastąpione do zmywania maseczek!


- masło do ciała Isana masło shea&kakao - 7,99 zł. Nie udało mi się przejść obok niego obojętnie ;) Naczytałam się o nim tyle pozytywnych opinii, że postanowiłam przekonać się na własnej skórze o jego działaniu.

  

- maseczka głęboko nawilżająca z sokiem aloesowym i kwiatem pomarańczy Perfecta - 1,69 zł. Nowość w mojej kosmetyczce.
- maseczka odżywcza ze słodkimi migdałami i miodem Perfecta - 1,69 zł. To również coś nowego.
- maseczka oczyszczająca Ziaja - 1,49 zł. Stała bywalczyni w mojej łazience.
- maseczka anty-stress Ziaja - 1,49 zł. j.w. ;)

Dodatkowo kupiłam jeszcze w Ross... karmę dla kotów! Dobrze czytacie. Skorzystałam z promocji na karmę Perfect Fit - drugie opakowanie za pół ceny. 

I to chyba wszystkie moje dzisiejsze zakupy. Portfel lekko ucierpiał, ale te wszystkie przyjemności jak najbardziej są tego warte ;)

A wy na co skusiłyście się (bądź dopiero skusicie) w Rossmanie?

Pozdrawiam,
Aga

PS. mój SETNY post! Nie chce mi się wierzyć, że już tyle tego wysmarowałam! ;)

środa, 16 stycznia 2013

Nie taka Ziaja straszna?



Witajcie!

Od jakiegoś czasu czytam niezbyt pochlebne opinie o produktach firmy Ziaja. Czyżby kosmetyki tej firmy aż tak się „skiepściły”? Sama ostatnio nie mam pozytywnych doświadczeń z Ziają. A to krem nawilżający z serii Sopot, który po dłuższym okresie stosowania powodował niesamowite błyszczenie się skóry, a to płyn micelarny z tej samej serii, który niemiłosiernie podrażniał moje oczy (chociaż wcześniej nic takiego nie miało miejsca!)… Naprawdę nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Postanowiłam zaryzykować ten ostatni raz i kupiłam 

peeling enzymatyczny Ziaja z serii Ulga.

Zakupu dokonałam w Naturze i zapłaciłam 9,99 zł. 


Opakowanie: średnio miękka, biała, nieprzezroczysta tubka, którą stawiamy „na głowie”. W środku znajduje się 60 ml produktu. Zamknięcie stanowi klapka na „klik”. Stylistyka opakowania mega minimalistyczna. Biel w połączeniu z połyskującymi niebieskimi napisami kojarzy mi się ze sterylnością i kosmetykami aptecznymi.

Wydajność i konsystencja: peeling ma kolor biały i konsystencję budyniu. Bardzo dobrze rozprowadza się na skórze, nie spływa i łatwo można go usunąć. Ja robię to za pomocą gąbeczki.

Zapach: producent deklaruje, że jest to produkt bezzapachowy. Ja jednak jakiś zapach wyczuwam i kojarzy mi się on z… pleśnią! Po raz kolejny pragnę podkreślić, że nie jestem dobra w określaniu zapachów, więc to co dla mnie może być pleśnią dla kogoś innego może być mydłem lub talkiem;)

Wydajność: używam go od ponad dwóch miesięcy zgodnie z zaleceniami producenta (1-2 razy w tygodniu) i zostało mi chyba 1/3 opakowania. Piszę „chyba”, ponieważ tubka jest nieprzezroczysta i potrzeba silnego strumienia światła, żeby dojrzeć, ile jeszcze produktu pozostało.


Co obiecuje producent?



Skład:
Aqua (Water), Glycerin*, Sodium Hydroxide, Carbomer/Papain Crosspolymer, 1,2-Hexanediol, Caprylyl Glycol, Algin, Polysorbate 20, Carbomer, Laminaria Ochroleuca Extract, Caprylic/Capric Triglyceride*, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil*, Allantoin*, Panthenol, Propylene Glycol, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) roqt Extract*, Glyceryl Caprylate*, Methylparaben, Diazolidinyl Urea, Ethylparaben

Moja opinia:

Peeling mechaniczny czy chemiczny? Oto jest pytanie. Wiem, że jest wiele dobrych peelingów mechanicznych, ale ja jednak stawiam na enzymatyczne. Wcześniej stosowałam produkt od Perfecty i byłam zadowolona. Z racji tego, że lubię testować coraz to inne kosmetyki, postanowiłam kupić Ziaję, dając jej tym samym szansę na rehabilitację ;) Obietnice producenta spełnione są w 100%: peeling delikatnie, a nawet bardzo delikatnie złuszcza naskórek. Skóra jest rzeczywiście wygładzona i zmiękczona i gotowa na przyjęcie odżywczego kremu na noc. Nie ma absolutnie żadnych podrażnień i zaczerwienień. Mam jednak wrażenie, że Ziaja jest dla mnie nieco za delikatna! Ja, gruboskórna, potrzebuję chyba czegoś silniejszego;) Ten peeling polecałabym dziewczynom o delikatniejszej, wrażliwszej skórze. Pod warunkiem, że nie jesteście całkowicie uprzedzone do Ziajki ;) W moim odczuciu jest to całkiem przyjemny produkt: łatwa aplikacja i usuwanie, dobra dostępność i rozsądna cena jak najbardziej przemawiają na jego korzyść. Zapach to indywidualna kwestia każdego nosa, więc nie ma się nad czym rozwodzić;) Ja zużyję go do końca, bo krzywdy mi nie robi, ale następnym razem poszukam czegoś innego.

Możecie mi polecić jakiś fajny peeling enzymatyczny?

Pozdrawiam,
Aga

środa, 9 stycznia 2013

Co tam panie w Rossmanie? ;)

Hej!

Dziś krótki post zakupowy. Nie wiem dlaczego tak jest, ale kiedy mijam Rossmanna nie mogę się powstrzymać przed wejściem do środka ;) Tak też było i tym razem. Niby wybrałam się tylko do Lidla a tu nagle, jak spod ziemi wyrasta Rossmann! ;) No i jak tu nie zajrzeć??? 
Pobuszowałam więc trochę między półkami i w moim koszyku znalazło się to:


1. Pielęgnacyjny tonik do twarzy Eva Herbal Garden;


2. Ziaja maseczka anty-stress z glinką żółtą
3. Ziaja maseczka oczyszczająca z glinką szarą
4. Lirene maska przeciwzmarszczkowa (dostałam ją jako gratis do ww. toniku)
5. Perfecta maseczka wygładzająca z kwasami AHA i sokiem z aloesu

W drodze powrotnej zahaczyłam jeszcze o Biedronkę. Oprócz zakupów spożywczych do mojej torby wpadły dwa kosmetyczne drobiazgi. Oto one:


6. płyn micelarny BeBeauty
7. nawilżający krem do rąk BeBeauty

I to by było tyle dzisiejszych przyjemności zakupowych :)

Pozdrawiam ciepło,
Aga

sobota, 10 listopada 2012

Szarość widzę, szarość!



Hej!

Dziś podzielę się z wami wrażeniami z użytkowania kolejnej maseczki. Zawsze staram się mieć zapas maseczek w domu – ich nigdy za wiele ;) Mam kilka swoich ulubionych, ale lubię wynajdywać i testować nowe maseczki. Bohaterką dzisiejszego odcinka jest chyba wszystkim znana maseczka oczyszczająca z glinką szarą do skóry mieszanej, tłustej i trądzikowej firmy Ziaja. Kupiłam ją wraz z kilkoma jej koleżankami (o jednej z nich możecie przeczytać TUTAJ) w Rossmannie za zawrotną cenę 1,49 zł.



Opakowanie: saszetka, zawierająca 7 ml produktu. Łatwe otwieranie, prosta, „ziajowa” stylistyka. Nie ma się nad czym rozwodzić ;)

Wygląd i konsystencja: średnio gęsta, szara maź, która dobrze rozprowadza się na twarzy. Maseczka nie zasycha, dzięki czemu usuwanie jej jest dziecinnie proste (zwłaszcza za pomocą Panny Gąbki).

Zapach: bardzo przyjemny, słodkawy, jakby lekko kwiatowy (nie jestem dobra w określaniu zapachów :/)
Wydajność: ja zużywam jedną saszetkę na raz. Myślę, że jeśliby nałożyć cieńszą warstwę maski, mogłaby wystarczyć na dwa razy.

Co obiecuje producent?



Skład:



Moja opinia o produkcie:

Maseczki Ziaji (Ziaji czy Ziai?? Niech mnie ktoś oświeci, bo bardzo nie lubię robić błędów językowych…;)) bardzo cenię, lubię i zwykle mam ich kilka pod ręką. Wypróbowałam już chyba wszystkie warianty, za wyjątkiem wersji czerwonej, którą zobaczyłam na którymś blogu, a której w drogeriach nie widziałam. Podstawową rolą wersji szarej jest oczyszczanie i z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że rolę tę spełnia bardzo dobrze. Skóra po zastosowaniu maski jest dobrze oczyszczona, gładka, a podrażnienia są ukojone. Regularne stosowanie przynosi zaskakująco dobre efekty. Mimo różnych przygód kosmetycznych z firmą Ziaja (niekoniecznie pozytywnych), do ich maseczek będę wracać. Są tanie, skuteczne i ładnie pachną. Mogę im nawet wybaczyć te parabeny w składzie.

A wy jakie macie ulubione maseczki do twarzy?

Pozdrawiam,
Aga

środa, 31 października 2012

Malutkie i kompletnie przypadkowe zakupy w Naturze

Witajcie!

Idąc dzisiaj przez miasto, mijałam po drodze Naturę. Nie mogłam się oprzeć, żeby nie wejść ;) To już jest chyba jakieś uzależnienie ;) Zakupy co prawda małe, ale zawsze. Mała rzecz, a cieszy!
Oto, co kupiłam:


Peeling enzymatyczny Ziaja Ulga.
Ostatnio testowałam peeling z Perfecty. Możecie o tym przeczytać TUTAJ. Byłam z niego całkiem zadowolona, ale stwierdziłam, że spróbuję czegoś nowego. Wybór padł na Ziaję. Ciekawa jestem, jak się będzie sprawowała. Zamierzam użyć tego peeling już dziś :) 

Drugi zakup to:


Hypoalergiczny żel do mycia twarzy i demakijażu firmy Delia. 
Od jakiegoś czasu zastanawiałam się, który produkt będzie następcą biedronkowego żelu do mycia twarzy z mikrogranulkami. Rozważałam dwie opcje. Pierwsza to nowa pianka Synergen. Druga to ten oto żel od Delii. Jeszcze niedawno narzekałam, że Delii nigdzie nie mogę znaleźć. Dziś odnalazłam ją właśnie w Naturze. No i na co ślepemu oczy? ;)

A wy zrobiłyście dziś zakupy kosmetyczne? Pochwalcie się! ;)

Pozdrawiam,
Aga

Ps. udanego Halloween!

środa, 24 października 2012

Zamaskowana! + bonus ;)



Hej!

Doszły mnie słuchy (trochę późno, ale zawsze), że październik nazwany został w kosmetycznej blogosferze miesiącem maseczek. Jakiś czas temu pisałam o małych maseczkowych zakupach (TU możecie poznać szczegóły). Dziś mam zamiar napisać słów kilka o dwóch używanych przeze mnie maseczkach.
Pierwszą z nich jest maska anty-stres z glinką żółtą firmy Ziaja. Zakupiona została w Rossmannie za 1,49 zł.



Opakowanie: saszetka zawierająca 7 ml produktu. Nie ma żadnych problemów z otwieraniem, dzięki specjalnie do tego służącym nacięciom. Wizualnie opakowanie jest proste, ale estetyczne. Typowe dla Ziaji.

Wygląd i konsystencja: maska ma żółtawy kolor, jest dość gęsta, ale aplikacja nie sprawia żadnych trudności. Maska nie zasycha na twarzy, dzięki czemu łatwo ją usunąć (zwłaszcza przy użyciu gąbeczki).

Zapach: bardzo bardzo przyjemny, relaksujący, słodkawy, ale nie mdlący. 

Wydajność: maskę stosuję zgodnie z zaleceniami producenta („nałożyć grubą warstwę maski…”), dlatego też jedna saszetka wystarcza mi na jedno użycie. Myślę, że spokojnie wystarczyłaby na dwa razy, gdyby nałożyć cieńszą warstwę.

Co obiecuje producent?



Skład:



Moja opinia o produkcie:
Miałam za sobą trochę nerwowy i niedospany weekend. Moja skóra wyglądała na szarą i zmęczoną. Przypomniałam sobie, że kupiłam maseczkę „anty-stres”. Postanowiłam skorzystać z jej usług. Zaaplikowałam na oczyszczoną twarz grubą warstwę maski, odczekałam około 20 minut, błyskawicznie zmyłam gąbeczką (TU przeczytacie o Pannie Gąbce;)) i….. moja skóra wyglądała zdecydowanie lepiej! Była promienna, ukojona, gładka i delikatna. Nie wypowiem się co do obietnicy rozjaśniania skóry, ponieważ może to być widoczne po dłuższym czasie stosowania maseczki. Nie było jakiegoś spektakularnego efektu „anty-stres”, chociaż jak dla mnie elementem relaksującym może być zapach maseczki – miło tak sobie poleżeć, gdy dookoła unosi się delikatny, słodkawy zapach :) Minusem mogą być niektóre składniki maseczki (m.in. parabeny).

Podsumowując: tania, dostępna, łatwa w użyciu i dająca efekty. Na pewno będę wracała do „ziajowych” masek.


Drugi produkt, o którym chciałam dziś opowiedzieć to maseczka odżywczo-oczyszczająca Dermo Minerały z zieloną glinką kambryjską, rumiankiem i miętą. Zakupu dokonałam w Biedronce, cena: 3,99 zł.



Opakowanie: saszetka zawierająca 20 g produktu. Dzięki perforacji łatwo można saszetkę przedzielić na pół. Otwieranie również nie sprawiło mi żadnych problemów. Wizualnie opakowanie raczej przeciętne, ale czasem właśnie takie mają najlepszą zawartość;) 

Wygląd i konsystencja: gęsta maska o ciemnozielonym kolorze. Mimo swojej gęstości dobrze rozprowadza się na twarzy i dość szybko zasycha. Po aplikacji wyglądamy jak potwór z bagien :P

Zapach: zdecydowane przeciwieństwo wspominanej wcześniej Ziaji! Jak dla mnie zapach jest nieprzyjemny, ciężki, trudno go do czegoś konkretnego przyrównać. Z czymś mi się kojarzy, ale nie mogę dojść do tego, z czym ;) W każdym razie nie podoba mi się.

Wydajność: przy stosowaniu zgodnie z zaleceniami producenta całość powinna wystarczyć na dwa razy. Przy cieńszej warstwie powinna spokojnie wystarczyć na cztery użycia.

Opis producenta:


Skład:


Moja opinia:
Nie ukrywam, że zakupiłam tę maskę z czystej ciekawości, gdyż wyczytałam na jej temat sporo pozytywnych opinii. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to napis: „100% natura”. Szybko zerknęłam na skład i rzeczywiście jest on przyjazny. O wiele bardziej niż Ziaja. Po tej maseczce spodziewałam się przede wszystkim porządnego oczyszczenia i odświeżenia skóry. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że nie zawiodłam się. Skóra była czyściutka, gładka i nawilżona. Wziąwszy pod uwagę działanie, mogę wybaczyć ten nieprzyjemny zapach i większy wysiłek włożony w usuwanie z twarzy (tu również Panna Gąbka bardzo mi pomogła;)). 

Podsumowując: tania, skuteczna, ma bardzo dobry skład. Szkoda tylko, że nie zawsze jest dostępna w Biedronce. Mimo to polecam!

Na koniec mam dla was małego BONUSA!
Jutro o 23:59 mija termin zgłoszeń do mojego rozdania >>KLIK<<. Aby was jeszcze bardziej zachęcić do udziału, dorzucam do puli coś jeszcze :) Mianowicie będzie to maść, o której możecie przeczytać TUTAJ.



Pozdrawiam,
Aga