Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eveline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eveline. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 listopada 2013

Mea culpa, czyli nadrabiam zaniedbania



Witajcie!

Na początek chciałam was ogromnie przeprosić za dłuższą nieobecność na blogu. Przez ostatnie dwa tygodnie sporo się w moim skromnym życiu działo i, jak słowo daję, nerwy, stres i brak czasu sprawiły, że stało się tak a nie inaczej. Mea culpa! Obiecuję poprawę!

Ale blogowanie to nie jedyna kwestia, jaką swego czasu zaniedbałam… Są nią mianowicie moje stopy. Część ciała bardzo często przeze mnie pomijana podczas pielęgnacji niestety. Wstyd mi bardzo z tego powodu! Ostatnio na widok moich stóp trochę się przeraziłam i postanowiłam coś z tym począć. Na szczęście w otrzymanej jakiś czas temu od portalu udziewczyn.pl paczce z kosmetykami znalazły się

profesjonalny peeling do stóp aktywnie wygładzający wraz z profesjonalną maską do stóp odżywczo regenerującą. 



Opakowanie: najzwyklejsza dwukomorowa saszetka przedzielona perforacją. Poszczególne części saszetki łatwo otworzyć dzięki wcięciom. Informacji o produkcie jest aż nadto – typowe dla kosmetyków Eveline.

Wygląd i konsystencja: peeling ma żelowo-galaretowatą konsystencję i właściwie jest przezroczysty. Maska natomiast ma postać średnio gęstego białego kremu.

 


Zapach: w peelingu wyczuwam nuty ziołowe i cytrusowe. Ogólnie zapach jest przyjemny dla nosa. Nieco gorzej jest z maską – nieokreślona, mdła woń. Na szczęście mało intensywna.

Wydajność: zawartość saszetki wystarcza na jedno użycie.

Informacja od producenta:
SOS PROFESJONALNY PEELING DO STÓP AKTYWNIE WYGŁADZAJĄCY
Ekstrakty z nagietka, szałwii i rumianku
Kompleks Duo Active Moist™ Mikrogranulki

SOS PROFESJONALNA MASKA DO STÓP ODŻYWCZO-REGENERUJĄCA
Kompleks witamin (A, E, F)
Ekstrakt z rumianku
Olejek z kiełków pszenicy

SOS PROFESJONALNY PEELING AKTYWNIE WYGŁADZAJĄCY DO STÓP
Skutecznie usuwa zrogowaciały naskórek, pozostawia skórę gładką i przyjemną w dotyku. Peeling wygładzający przeznaczony jest do skóry stóp ze skłonnością do silnego rogowacenia. Formuła bogata w zaawansowane składniki aktywne, działające w synergii z mikrogranulkami, delikatnie usuwa obumarłe komórki z zewnętrznej warstwy naskórka, intensywnie wygładza i nawilża. Kompleks Duo Active MoistTM oraz ekstrakty z nagietka, szałwii i rumianku wspomagają odnowę i regenerację oraz zapobiegają tworzeniu się zrogowaceń. Zastosowanie peelingu do stóp doskonale przygotowuje je do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych.

SOS PROFESJONALNA MASKA ODŻYWCZO-REGENERUJĄCA DO STÓP
Intensywnie i trwale nawilża, widocznie poprawia kondycję suchej skóry stóp. Odżywczo-regenerująca maska do stóp o wysokiej zawartości UREA maksymalnie i długotrwale nawilża skórę oraz chroni ją przed wysuszeniem. Innowacyjna formuła bogata w kompleks witamin (A, E, F) głęboko odżywia i regeneruje skórę, zapewniając jej elastyczność. Olejek z kiełków pszenicy wzmacnia bariery chroniące głębsze warstwy naskórka przed utratą wody, nawilża i uelastycznia. Ekstrakt z rumianku łagodzi podrażnienia. Maska sprawia, że skóra staje się jedwabiście gładka i delikatna w dotyku.

Skład:
Peeling:
Aqua, sodium laureth sulfate, polyethylene, cocamidopropyl betaine acrylates,, c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, cocamide dea, triethanolamine, peg-40 hydrogenated castor oil, salvia officinalis extract, chamomilla recutita extract, calendula officinalis flower extract, urea, poliquaternium-7, glucose,methylchloroisothiasolinone,methylisothiasolinon, parfum, limonene.

Maska:
Aqua, urea, cetearyl alcohol, mineral oil, ceteareth-20, cera microcrystallina, betaine, propylene glycol, glyceryl stearate Se, chamomilla recutita extract, izopropyl myristate, alcohol denat., polysorbate glyceryl laureat, tocopherol, linoleic acid, retinyl palmitate, triticum vulgare germ oil, mentol, triclosan, camphor, methylparaben, propylparaben, ethylparaben, butylparaben, DMDM hydantoin, parfum, dis odium edta, limonene, linalol, citral, citronellol, amyl cinnamal.

Moja opinia:

No cóż. Stopy to moja bolączka. Zawsze są na szarym końcu moich pielęgnacyjnych priorytetów. Zwłaszcza jesienią i zimą, kiedy nie nosi się klapków, sandałków i innych odmian obuwia ukazujących stopę całemu światu. Ale ostatnio sumienie trochę mnie ruszyło i postanowiłam dać moim stopom odrobinę przyjemności. Najpierw ciepła kąpiel w wodzie z solą do stóp. Potem kolejny etap, czyli peeling. Przyjemny zapach umila aplikację. Peeling nie spływa, dobrze rozprowadza się na skórze. Trzeba pomasować stopy kilka minut a następnie spłukać całość. Przy dość mocno zaniedbanych stopach (takich jak moje niestety…) może się wydawać, że efekt jest znikomy. Regularna pielęgnacja z pewnością dałaby lepsze efekty. Po spłukaniu peelingu i osuszeniu stóp następuje kolejny etap a mianowicie nałożenie maski. Ilość zawarta w saszetce pozwala na pokrycie stóp porządną warstwą. Część wchłania się, a pozostałości należy albo wmasować w skórę, albo zetrzeć papierowym ręcznikiem. Po jednorazowym zabiegu moje stopy są lekko wygładzone, miękkie i delikatne. Czuć, że skóra jest nawilżona i elastyczna. Nic mnie nie podrażniło ani nie uczuliło. 

Podsumowując: całkiem przyjemny zabieg dla stóp. Ale mimo wszystko pamiętajmy o regularności!

Znacie ten kosmetyk? Co możecie polecić do pielęgnacji stóp?

Pozdrawiam,
Aga

środa, 9 października 2013

Przygoda z kremem BB od Eveline, czyli jak chciałam uzyskać efekt „baby face”



Hej!

Dziś przedstawię wam jeszcze jeden z kosmetyków Eveline, które otrzymałam w ramach testów od portalu udziewczyn.pl. Tym razem będzie to

 matujący krem BB 8 w 1. 

Dla mnie była to zupełna nowość. Kiedyś zamówiłam sobie na allegro kilka próbek azjatyckich kremów BB i byłam zachwycona efektem. O tych „naszych” (polskie, zachodnie…) wersjach Bibików słyszałam różne opinie. Nie zawsze pochlebne. Na początku zaznaczę, że BB krem od Eveline to mój pierwszy tego typu produkt i nie mam porównania do innych. Jeśli ciekawią was moje spostrzeżenia, zapraszam do dalszej lektury.



Opakowanie: produkt otrzymujemy nieprzezroczystej, plastikowej, uroczo niebieskiej tubce o pojemności 40 ml zakończonej zakrętką. Całość zamknięta jest w kartoniku zabezpieczonym dodatkowo hologramową naklejką oraz folią. Na opakowaniu jest mnóstwo informacji co straszliwie mnie przytłoczyło. Apel do producenta: mniej tekstu, bo kręci się w głowie!





Wygląd i konsystencja: produkt wygląda jak zwyczajny podkład. Konsystencja jest dość rzadka, ale bez problemu rozprowadza się na skórze. Może się wydawać nieco oleista.


Zapach: bardzo przyjemny, świeży, delikatny. Podoba mi się i mógłby zostawać ze mną trochę dłużej.

Wydajność: trudno powiedzieć ze względu na to, że użyłam go tylko kilka razy. Dlaczego? Czytajcie dalej.

Krótkie info o produkcie:
Matujący krem BB 8 w 1 to innowacyjny produkt przeznaczony do codziennej pielęgnacji cery mieszanej i tłustej.
Ultralekka, beztłuszczowa formuła z FAST MATT COMPLEX™ idealnie wtapia się w cerę, nie zatyka porów, pozwala skórze oddychać. Krem łatwo i równomiernie rozprowadza się na skórze, zapewniając jej natychmiastowy efekt FAST MATT BABY FACE™ - perfekcyjnie matowej, doskonale wygładzonej skóry i długotrwale zapobiega błyszczeniu się. Odżywcza formuła z bioHYALURON COMPLEX™, koktajlem witamin (A, E, F) i proteinami jedwabiu intensywnie i długotrwale nawilża, rozświetla i wygładza cerę. Pigmenty mineralne wyrównują koloryt skóry, maskują niedoskonałości i przebarwienia. Kolagen zapewnia skórze jędrność, gładkość i elastyczność. Faktor SPF 15 doskonale chroni skórę przed promieniowaniem UVA/UVB i wolnymi rodnikami.
Krem niweluje oznaki zmęczenia oraz chroni przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych. Po zastosowaniu kremu skóra wygląda na wypoczętą i promienną, a cera zyskuje aksamitnie matowy wygląd, gładkość i ujednolicony koloryt.
Błyskawiczny efekt 8 w 1:
- długotrwale i skutecznie matuje
- zmniejsza widoczność porów
- wyrównuje koloryt cery
- pokrywa zaczerwienienia i niedoskonałości
- intensywnie nawilża 24h
- wygładza i rozświetla
- redukuje oznaki zmęczenia
- SPF 15 chroni przed UVA/UVB (deklarowaną ochronę UV osiaga się przy zastosowaniu 2 mg/1 cm2 skóry, tj. minimum 1 ml na samą twarz lub ok. 1,5 ml na twarz i szyję).
Produkt występuje w dwóch odcieniach: dla cery jasnej i śniadej.

Skład:


Moja opinia:

Mój pierwszy pełnowymiarowy krem BB! Napaliłam się jak szczerbaty na suchary! Niestety mój zachwyt nieco oklapł tuż po wyjęciu produktu z pudełka. Napis „cera śniada” trochę popsuł mi nastrój… Już wtedy wiedziałam, że to nie będzie mój odcień. No i niestety miałam rację. Odcień jest dla mnie zdecydowanie za ciemny. Zobaczcie jak wygląda efekt:




Mimo to postanowiłam go poużywać kilka dni, żeby zobaczyć jak sprawuje się na mojej skórze. Nakłada się nieźle, chociaż konsystencja początkowo wydała mi się dość dziwna: jakbym smarowała twarz jakąś oleistą substancją. Po chwili jednak owa oleistość zanikała i twarz stawała się przyjemnie matowa. Mat ten niestety utrzymuje się krótko – około 2 godzin. Krycie oceniam jako lekkie – maleńkie zaczerwienienia ukryje i wyrówna koloryt skóry. Z większymi zapewne sobie nie poradzi. Niestety zbiera się w zmarszczkach, co nie wygląda zbyt dobrze, a w połączeniu z źle dobranym odcieniem, prezentuje się wręcz fatalnie. Skład produktu jest długi jak stąd do Ameryki i musi być w nim coś nieciekawego, gdyż po kilku dniach testowania na mojej twarzy pojawili się niechciani mieszkańcy :/ Muszę uważniej przestudiować skład i zastanowić się, który jego element negatywnie wpłynął na moją skórę. Niestety większość obietnic producenta nie została spełniona (abstrahując oczywiście od niewłaściwego odcienia): nie zauważyłam ani długotrwałego zmatowienia, ani intensywnego nawilżenia, ani wygładzenia i rozświetlenia ani redukcji oznak zmęczenia. Dodatkowo ilość informacji na opakowaniu jest zdecydowanie zbyt duża. Jedyny plus jaki zauważyłam to zapach. Bajka o efekcie „baby face” poszła do kosza a krem poszedł w odstawkę.
Podsumowując: raczej nie wrócę do tego produktu, ze względu na niekorzystny wpływ na moją skórę.

Znacie ten „BB krem”? A może macie jakiś inny ulubiony?

Pozdrawiam,
Aga

wtorek, 1 października 2013

Siłownia w kremie?!



Hej!

Produkt, o którym chcę wam dzisiaj opowiedzieć również znalazł się w paczce, którą otrzymałam od portalu udziewczyn.pl. Przyznam szczerze, że podeszłam do niego najbardziej sceptycznie, gdyż po prostu nie wierzę, że krem zdziała cuda. O czym mowa? Bohaterem dzisiejszego posta jest 

serum intensywnie wyszczuplające i ujędrniające Eveline. 




Opakowanie: serum zamknięte jest w plastikowej, nieprzezroczystej tubie o pojemności 250 ml, zakończonej solidną klapką na „klik”. Trawiasta zieleń z białymi, srebrnymi i pomarańczowymi detalami przyciąga wzrok. Podobnie jak olbrzymia ilość informacji znajdująca się na opakowaniu. Moim zdaniem informacji tych jest zbyt dużo i może się od nich wręcz zakręcić w głowie. Zresztą zobaczcie same:




Wygląd i konsystencja: produkt ma postać białego i dość gęstego kremu. Trzeba włożyć nieco siły, żeby rozsmarować serum, ale wydaje mi się, że masaż jest tu jak najbardziej wskazany.


Zapach: całkiem przyjemny dla nosa. Lekko słodki, ale z wyraźną nutką mentolu, który w przypadku produktów z efektem chłodzącym jest chyba typowy.

Wydajność: stosując go raz dziennie na uda, pośladki i brzuch powinien wystarczyć na około trzy miesiące.

Info z opakowania:
Przełom w wyszczuplaniu i modelowaniu sylwetki. Efekty jak po treningu w fitness clubie!
Korzystając z najnowszych osiągnięć naukowych, eksperci z laboratorium Eveline Cosmetics opracowali innowacyjną zaawansowaną technologicznie formułę serum, które zapewnia wyspecjalizowaną pielęgnację ciała, przynosząc natychmiastowe rezultaty. wyszczuplenia i wymodelowania sylwetki. Serum aktywnie wspomaga spalanie tkanki tłuszczowej oraz niezwykle skutecznie redukuje cellulit. Zaawansowane składniki najnowszej generacji zawarte w serum, zostały specjalnie dobrane w celu efektywnego ujędrnienia i wyrzeźbienia ciała. Produkt skutecznie modeluje kształt sylwetki, pozwalając uzyskać spektakularny efekt wyszczuplający, jak po treningu w fitness clubie.
bioSlim-Fitness Complex - wykazuje silne działanie wyszczuplające i antycellulitowe, wzmacnia działanie pozostałych substancji modelujących.
Lipocell-Slim Complex i L - karnityna - intensywnie stymulują mikrokrążenie, dzięki czemu wspomagają redukcję cellulitu i tkanki tłuszczowej.
Kolagen i pro - elastyna poprawią gładkość, jędrność i elastyczność skóry.

Skład:
Aqua/Water, Cetearyl Alcohol/Ceteareth-20, Glycerin, Mineral Oil, Isopropyl Myristate, Petrolatum/Choleterol/Cetearyl Alcohol, Alcohol Denat., Dimethicone, Cetyl Alcohol, Octyldodrcanol, Caffeine, Zingiber Officinale (Ginger) Root Extract, Sodium Polyacrylate, Caffeine/SodiumSalicylate/Lecithin/Silica, Centella Asiatica, Ginko Biloba Extrat, Hedera Helix (Ivy) Extract, Glycerin/Water/Suaeda Maritima Extract, Water/Butylene Glycol/Laminaria Hyperborea Extract, Hydrolyzed Collagen/Hydrolyzed Elastin, Mentol, Water/Glycerin/Propylene Glycol/Lecithin/Carnitine/Ubiquinoe, Maris Sal, DMDM Hydantoin, Phenoxyethanol/Metylparaben/Butylparaben/Ethylparaben/Propylparaben, Fragrance, Disodium EDTA, Limonene, Citral, Geraniol, Linalool.

Moja opinia:

Dziewczyny! Z ręką na sercu: czy któraś z was wierzy w to, że wyszczupli się samym kremem/serum czy innym cudem kosmetycznym? Przecież to po prostu nie jest możliwe! Każda z was zapewne wie, że takie specyfiki mogą jedynie wspomóc dietę połączoną z ćwiczeniami. Można w siebie wsmarowywać tony „wyszczuplaczy”, ale ta czynność sama w sobie jest trochę pozbawiona sensu. Gdyby nie to, że obecnie mam zajęcie wymagające dużo ruchu (pracują przede wszystkim ręce i nogi), nie wiem czy byłby sens używania serum Eveline.  Ja jednak zaryzykowałam. Jakie były tego efekty? Zanim do tego dojdę chciałabym poruszyć kwestię opakowania. Już któryś raz z rzędu zauważam, że jest ono przeładowane chwytliwymi hasłami i obietnicami. Zaczyna mnie to irytować, ale to oczywiście kwestia indywidualna. Jeśli chodzi o konsystencję i zapach to nie mam zastrzeżeń. Serum jest gęste i rozsmarowywanie zmusza nas do wymasowania ciała. Masażu nigdy dość. Zapach mnie nie drażni – lubię mentol. Efekt chłodzenia jest, ale nie tak duży jakby się mogło wydawać. Żadnego mrozu prosto z Syberii, jedynie delikatny chłodek. No i najważniejsze, czyli efekty. No cóż. Szczerze mówiąc cellulit to nie jest jakaś moja szczególna zmora. Mam go jak większość kobiet. Nie jest on zbyt duży, ale jest. Po prostu nie zwracam na niego uwagi ;) Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po zastosowaniu serum jest niezwykła gładkość skóry. Później zauważyłam, że skóra jest nieco jędrniejsza. Wyszczuplenie? Hmmmm. Coś tam może wyszczuplało, ale minimalnie. I to z pewnością nie jest zasługa serum, tylko ruchu. Generalnie szału nie ma i szału się nie spodziewałam. Podejrzewam, że po zaprzestaniu używania skóra wróci do poprzedniego stanu.

Podsumowując: nie przepadam za tego typu produktami. Nic nie zastąpi diety i ćwiczeń.

Używacie takich „wyszczuplaczy”?

Pozdrawiam,
Aga

czwartek, 26 września 2013

Superskoncentrowany krem-maska od Eveline



Hej!

Dziś Eveline’owej sagi część druga. Tym razem słówko o pielęgnacji dłoni. W paczce, którą otrzymałam od portalu udziewczyn.pl znalazłam produkt, z którym wiązałam wielkie nadzieje. Moje dłonie ostatnimi czasy wymagają szczególnego traktowania. Zwłaszcza paznokcie i skórki. Tak więc 

glicerynowy superskoncentrowany krem-maska do rąk i paznokci od Eveline  

pojawił się w idealnym momencie.





Opakowanie: produkt znajdziemy w nieprzezroczystym, plastikowym opakowaniu o pojemności 245 ml, zakończonym wygodną pompką. Ową pompkę można dodatkowo zablokować poprzez przekręcenie w lewą stronę. Dzięki temu możemy wrzucić butlę do torby bez obawy zabrudzenia wszystkiego kremem. W kwestii wizualnej mam tylko jedno zastrzeżenie – opakowanie jest zbyt przeładowane informacjami.


Wygląd i konsystencja: kolor kremu określiłabym jako mlecznobiały. Konsystencję natomiast ciężko określić. Zaraz po wyciśnięciu wydaje się dość gęsta, ale w trakcie rozsmarowywania staje się rzadka i wodnista.


Zapach: delikatny, przyjemny, troszkę jakby słodkawy. Nie drażni nosa i nie pozostaje z nami na dłuższy czas.

Wydajność: zależy od częstotliwości użytkowania, ale myślę, że na 2-3 miesiące wystarczy. 

Informacje z opakowania:
Glicerynowy krem-maska do rąk kompleksowa ochrona 5w1 intensywnie nawilża, odżywia regeneruje dłonie i pomaga zachować ich młodzieńczy wygląd. Rozjaśnia przebarwienia oraz sprawia, że nawet bardzo zniszczone i przesuszone dłonie stają się niezwykle miękkie i satynowo gładkie. Wyjątkowa formuła doskonale chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Bogactwo składników o wielokierunkowym działaniu to komfort dla dłoni, które na długo pozostaną odżywione, zregenerowane i aksamitnie gładkie w dotyku. Dodatkowo krem wzmacnia paznokcie i pielęgnuje skórki wokół nich. Składniki:
- kozie mleko – zwiększa elastyczność i gładkość skóry, długotrwale nawilża i regeneruje.
- witamina E – „witamina młodości”, przywraca skórze dłoni młodzieńczy wygląd.
- masło karite – intensywnie nawilża i zmiękcza skórę dłoni.
- gliceryna– utrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia najgłębszych warstw skóry do 48h.
- kolagen i elastyna – uelastyczniają i zapobiegają utracie jędrności delikatnej skóry dłoni.
- olej z kiełków pszenicy– niweluje suchość i szorstkość oraz zapobiega pękaniu naskórka.
- d-panthenol i alantoina – działają łagodząco i kojąco.

Skład:
Aqua, glycerin, cetearyl alcohol, ceteareth-20, butyrospermumnparkii fruit, betaine, acrylates, c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, triethanolamine, panthenol, goat milk extract, hydrolyzed collage, hydrolyzed elastin, allantoin, polysorbate 20, peg-20 glyceryl laureat, tocopherol, linoleic acid, retinyl palmitate, triticum vulgare germ oil, phenoxyethanol, methylparaben, butylparaben, ethylparaben, isobutylparaben, propylparaben, DMDM hydrantoin, fragrance, disodium edta, hexyl cinnamal, lilial, lonalool, alpha-isomethyl inne, limonene, citronellol.

Moja opinia:

Jak wspomniałam na wstępie, wiązałam z tym produktem wielkie nadzieje. Co prawda nauczyłam się już, że wszystkim obietnicom producentów nie należy zbytnio wierzyć, ale miałam nadzieję, że krem-maska zrobi porządek z moimi zaniedbanymi ostatnio dłońmi. Co się okazało? Zacznę od początku. Opakowanie na pierwszy rzut oka w porządku. Pompka nie zacina się, ale według mnie podaje jednorazowo zbyt dużo kremu. Radzę więc uważać, bo potem trzeba będzie trochę odczekać zanim całość się wchłonie. Na noc można sobie pozwolić na całą pompkę, ale jeśli się spieszycie polecam delikatnie przycisnąć. Poza tym mogą być problemy z wydobyciem resztek kremu – bez rozcinania opakowania raczej się nie obędzie. Przejdźmy do meritum, czyli działania. Po wsmarowaniu kremu (co może chwilę potrwać ze względu na nieco wodnistą konsystencję) moje dłonie stały się niesamowite gładkie, miękkie i elastyczne. Można nieco odczuwać lepkość, ale tylko wtedy, jeśli przesadzimy z ilością. Niestety efekt miękkości i gładkości trwa dość krótko, na pewno nie deklarowane 48 godzin. Moje dłonie nie czują się do końca usatysfakcjonowane. Nie odczułam również jakiegokolwiek wzmocnienia paznokci i regeneracji skórek. Jeśli chodzi o rozjaśnianie przebarwień, to się nie wypowiem, gdyż takowych nie posiadam. Dziewczynom, które pilnie przyglądają się składom kosmetyków, mogą nie spodobać się znajdujące się tu m.in. parabeny.

Podsumowując: krem do rąk jak każdy inny. Spodziewałam się czegoś więcej.

Znacie ten produkt Eveline?

Pozdrawiam,
Aga