Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nivea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nivea. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 marca 2013

Rossmanowe nabytki ;)

Hej!

Dziś post mini-zakupowy i próbkowy ;)
Jak możecie domyślić się z tytułu posta, miałam dziś przyjemność odwiedzić mojego ukochanego Rossmanna. Zakupy tym razem skromne, ale szczerze mówiąc nic więcej ciekawego w oko mi nie wpadło. 
Oto, co zakupiłam:


Od lewej:
1. płyn micelarny Bourjois - słynny w blogosferze i na Wizażu. I ja postanowiłam wypróbować to burżujskie cudeńko na własnej skórze (10,99 zł).  Miałyście go? 
2. maseczka oczyszczająca z glinką szarą Ziaja - stały bywalec mojej łazienki (1,59 zł)
3. maseczka witaminowa od Lirene - nowość w moim koszyku (1,79 zł).

Miałam jeszcze w planie kupno suchego szamponu Isana (tylko 5,99 zł!), ale niestety musiałam obejść się smakiem, gdyż czekała na mnie tylko pusta półka :/

Wychodząc wzięłam jeszcze rossmanowski "SKARB" i znalazłam w nim próbki kremu BB od Nivei.

  

Dawno już nie widziałam jakichkolwiek próbek w "Skarbie", więc ucieszyłam się niezwykle. Nie byłabym sobą, gdybym od razu nie wypróbowała owego kremu (stąd rozdarte opakowanie na zdjęciu;)). Niestety krem do cery jasnej był dla mnie zdecydowanie za ciemny. Owszem -  ładnie stapiał się ze skórą maskując niewielkie niedoskonałości, ale odcień zupełnie do niczego. Już nawet nie chcę myśleć jak wygląda wersja do cery śniadej. I znów pseudo bb kremy zniechęciły mnie do siebie...



Pozdrawiam,
Aga

czwartek, 27 grudnia 2012

Masło się roztrzasło ;)



Witajcie po Świętach!

Mój brak aktywności na blogu w ostatnim czasie spowodowany był wyjazdem do mojego rodzinnego miasta (Łódź!) na Święta. Ale jestem już z powrotem i z przyjemnością powrócę do blogowania :)

Prezentami chwalić się nie będę, gdyż nie było wśród nich żadnych produktów kosmetycznych ;) 

Dziś słów kilka o maśle. Ale nie o takim zwykłym do smarowania kanapek, tylko o maśle do ust, które zawojowało blogosferę. Zapewne domyślacie się już , o jaki produkt chodzi? Tak, tak! Chodzi o masło do ust od Nivei. Trochę wahałam się przy zakupie z racji średniej sympatii do szminek ochronnych tej firmy. Ale ostatecznie przekonała mnie wizja cudownego zapachu wanilii i orzechów makadamia. Masełko zakupiłam w Superpharm w promocyjnej cenie 7,99 zł (regularna cena to chyba 10,99 zł).



Opakowanie: produkt zamknięty jest w aluminiowym (?), estetycznie wykonanym pudełeczku, mieszczącym w sobie 16,7 g produktu. Otwiera się dość łatwo, chociaż przy „nakremowanych” dłoniach może być lekki kłopot. Samo pudełeczko jest dość płytkie, lecz szerokie, dzięki czemu nie trzeba bardzo w nim grzebać – opuszkiem palca można łatwo nabrać odpowiednią ilość produktu. Osoby o długich paznokciach mogą jednak trochę narzekać! ;) Oczywiście pozostaje także kwestia higieny. Stylistyka opakowania jest całkiem przyjemna. W mojej wersji zapachowej dominują brązy i beże.

Wygląd i konsystencja: w pudełeczku masło ma kolor biały, na ustach jest zupełnie niewidoczne, nadaje tylko leciutki połysk. Konsystencja jest wybitnie „masełkowata” – miękka, mazista. Miałam okazję używać masła ostatnio podczas silniejszych mrozów i okazuje się, że nie zastyga na kamień i można je łatwo wydobyć z pudełka. Rozsmarowuje się bezproblemowo – przyjemnie sunie po ustach zostawiając na nich ochronną warstwę.

Zapach: nie ukrywam, że kupiłam masło właściwie tylko dla zapachu ;) Nie zawiodłam się. Pachnie obłędnie! Jak dla mnie jest to połączenie zapachów waniliowych ciastek, czekolady i innych słodkości. Niestety nie utrzymuje się długo na ustach.

Wydajność: wszystko zależy od częstotliwości używania. Ja używam go kilka razy dziennie i wydaje mi się, że nie będzie to rekordzista pod względem wydajności.




Co obiecuje producent?
Zapewnia codzienną pielęgnację i ochronę przed pękaniem wrażliwej skóry ust. Jego natłuszczająca konsystencja zapewnia ochronę przed słońcem, mrozem i wiatrem. Nawilżająca formuła z Hydra IQ zawierająca masło shea i olejek z migdałów zapewnia intensywne nawilżenie i długotrwałą pielęgnację.
Dostępne cztery wersje zapachowe (masła mają identyczny skład, różnią się tylko aromatem):
- malina,
- wanilia i makadamia,
- karmel,
- Original (wersja bezzapachowa)
(opis pochodzi z Wizażu)

Skład:
Cera Microcristallina, Paraffinum Liquidum, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Aqua, Glycerin, Glyceryl Glucoside, BHT, Aroma, CI 77891, CI 77492

Moja opinia:

Jak już wcześniej wspominałam ostatnimi czasy leciutko zraziłam się do Nivei i ich produktów do pielęgnacji ust. Sztyft ochronny moim zdaniem jest gorszej jakości, niż kiedyś. Dlatego też do masła podeszłam z pewną nieufnością. Ale zakupu dokonałam i klamka zapadła ;) Jako że używam jeszcze Carmexu w tubce, masło miało poczekać na swoją kolej. Kolej ta nadeszła dość szybko, a to z racji tego, że moje kocie łobuzy posiały mi gdzieś Carmex (lubią mi zrucać różne rzeczy z szafek i wpychać je pod meble…), więc musiałam skorzystać z Nivei. Tak na marginesie, to Carmex się odnalazł po trzech dniach pod narzutą leżącą na kanapie, a ja, jak głupia, czołgałam się po podłodze zaglądając pod wszystkie meble ;)
Na początek masło zachwyciło mnie zapachem. Przesłodki, kojarzący się z łakociami, które uwielbiam ;) Poza tym przyjemna konsystencja i delikatny połysk na ustach. Wszystko to sprawiło, że człowiek ma ochotę wciąż i wciąż się nim smarować. Ale, jak same wiecie, nie ma ideałów na tym świecie. Usta są pielęgnowane całkiem dobrze, o wiele lepiej niż w przypadku sztyftu. Czuć, że jest na nich ochronna i pielęgnująca warstwa, są miękkie i nawilżone. Ale nie wiedzieć czemu masło nie chce mi współpracować z błyszczykami, które ciężko się na nim rozsmarowują i szybciej warzą. Widocznie taki jego urok…
Na plus zaliczę mu dostępność, cenę i całkiem przyjemny skład (olejki i masło shea). Minusem może być dla niektórych sposób aplikacji i kwestia higieny z tym związana. Dla mnie nie stanowi to problemu. 

Podsumowując: całkiem fajny produkt, ale nadal będę szukała swojego ideału ;)

A wy macie to masełko? Jakie są wasze wrażenia z użytkowania? Bardzo chętnie poznam waszą opinię!

Pozdrawiam,
Aga

czwartek, 22 listopada 2012

Przybyłam, zobaczyłam, zakupiłam ;)

Hej!

Jak się pewnie domyślacie odwiedziłam dziś Rossmanna. Grzechem byłoby nie skorzystać z takiej promocji. Miałam co prawda oszczędzać, ale postanowienia postanowieniami, a rzeczywistość bywa zupełnie inna. 
Do drogerii wybrałam się około godziny 10.30. Tak naprawdę nie wiedziałam czego się spodziewać. Z racji tego, że ów Rossmann znajduje się w Galerii Echo, mogło być różnie. Jestem osobą, która nie cierpi tłumu, tłoku i ścisku, zwłaszcza w sklepach, dlatego do Rossmanna wkraczałam z duszą na ramieniu. Na szczęście było prawie pusto, więc spokojnie mogłam się rozejrzeć po szafach z kolorówką. 
Chodziłam, dumałam, zastanawiałam się i od czasu do czasu mruczałam z niezadowolenia, bo trochę półek było pustych.
No, ale w końcu coś wybrałam:


1. paletka cieni Wibo Diva's make up kit (cena po promocji 5,49)
2. cień do powiek Lovely Holographic Eyes, kolor 03 (cena po promocji 4,59)
3. korektor Lovely, odcień 02 (cena po promocji 4,49)

Najbardziej podoba mi się paletka Wibo i nie mogę się doczekać, kiedy zacznę jej używać :) Z kolei holograficzny cień Lovely urzekł mnie kolorem - piękny połyskujący turkus. Najdłużej dumałam nad korektorem i nie wiem, czy nie popełniłam błędu kupując go. Po dotarciu do domu zajrzałam do sieci w poszukiwaniu informacji na jego temat i niestety nie są one zbyt pochlebne :/ No, ale poużywamy - zobaczymy. Przymierzałam się też do pomadek Wibo Eliksir i bibułek matujących z tej samej firmy, ale tych ostatnich nie było a pomadkę ostatecznie sobie odpuściłam.
To tyle, jeśli chodzi o kolorówkę. Promocja jeszcze potrwa parę dni, więc w międzyczasie może jeszcze się na coś skuszę :)

Innymi moimi zakupami w Rossmanie były maseczki:


Ziajki są wam zapewne dobrze znane i nie trzeba ich przedstawiać. Trzecia bohaterka to maseczka przeciwzmarszczkowa z wyciągiem z alg Efektima błoto mineralne. Jestem jej bardzo ciekawa.

Idąc w kierunku wyjścia mijałam Superpharm i na swoje nieszczęście weszłam ;) Oto moje łupy:


 Masło do ust Nivea o zapachu wanilii i orzechów macadamia. Zapach musi być obłędny! Nie mogłam się oprzeć!


Maseczki od Delii. Skusiłam się ze względu na promocję, ale znów zastanawiam się czy nie popełniłam błędu, ponieważ opinie o nich nie są zbyt pochlebne... Takie to ja mam szczęście do robienia zakupów bez porządnego research'u ;)

Nie wiem jak wy, ale ja na dziś zakupów mam dość! ;)

Pochwalcie się swoimi rossmanowskimi łupami!

Pozdrawiam,
Aga

Ps. wybaczcie jakość zdjęć, ale ciężko dzisiaj o dobre światło...:/

poniedziałek, 19 listopada 2012

S.O.S.!



Hej!

Od dawien dawna zmagam się z przesuszoną skórą na nogach (spowodowane jest to przede wszystkim jakością wody, jaka płynie w kranie). Odpowiednie nawilżanie jest więc bardzo ważne. Cały czas szukam balsamu do ciała, który rozwiązałby mój problem. Jakiś czas temu pisałam wam o balsamie od Eveline, który miał ultra nawilżać, a był zaledwie przeciętny. Teraz mam innego wojownika, który podjął wyzwanie i całkiem nieźle sobie radzi ;) 
Jest to regenerujący balsam do ciała SOS od firmy Nivea. Produkt dostępny jest chyba w większości drogerii w cenie około 20 zł.



Opakowanie: plastikowa, nieprzezroczysta butla o pojemności 250 ml. Podoba mi się jej kształt ;) Zamknięcie stanowi porządna klapka na „klik”. Nic się samo nie otworzy i nie wycieknie. Stylistyka opakowania jest prosta i estetyczna.

Wygląd i konsystencja: balsam ma kolor biały i jest średnio gęsty, przez co może się wydawać, że jest mało treściwy. Dobrze rozprowadza się na skórze i w miarę szybko wchłania.

Zapach: bardzo przyjemny, słodkawy, jakby lekko pudrowy. Przez jakiś czas utrzymuje się na skórze, ale nie jest przy tym męczący.

Wydajność: wszystko zależy od częstotliwości stosowania i ilości zużywanej „na raz”. Myślę, że jest to produkt dość wydajny.

Jakie są obietnice producenta?



Skład:
Aqua, Glycerin, C13-16 Isoparaffin, Isopropyl Palmitate, Glyceryl Glucoside, Cetearyl Alcohol, Dimethicone, Glyceryl Stearate SE, Panthenol, Glyceryl Stearate, Myristyl Alcohol, Cera Microcristallina, Hydrogenated Coco-Glycerides, Paraffinum Liquidum, Sodium Carbomer, Sodium Cetearyl Sulfate, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Linalool, Benzyl Alcohol, Parfum

Co ja o tym sądzę?
Zacznę od tego, że produkt ten o wiele bardziej przypasował mi niż wspomniany na początku balsam Eveline. Przede wszystkim lepiej nawilża skórę i efekt nawilżenia utrzymuje się dłużej. Rzeczywiście przynosi ulgę suchej skórze. Czy ją regeneruje? Nie zauważyłam jakichś spektakularnych efektów, ale może to wynikać z tego, że z regularnością stosowania jest u mnie różnie ;) Mea culpa!
Balsam ma tez inne plusy. Aplikacja jest bezproblemowa, zapach przyjemny, a czas wchłaniania stosunkowo krótki. Na skórze pozostaje delikatna warstewka, ale absolutnie mi to nie przeszkadza. Skóra w dotyku jest miękka i gładka. Skład, jak na moje laickie oko, nienajgorszy. Cena raczej przystępna. Polecam :)

Znacie jakieś dobre balsamy do suchej skóry?

Pozdrawiam,
Aga

sobota, 13 października 2012

Usta - usta!



Witajcie!

Dziś kilka słów o ustach, a właściwie o ich pielęgnacji. Ja staram się bardzo dbać o usta. Nie lubię, kiedy są przesuszone i spierzchnięte. Nie wychodzę z domu bez produktu do pielęgnacji ust i czuję się wybitnie niekomfortowo, jeśli owego produktu przy sobie nie mam.
Do tej pory używałam sztyftu Nivea w wersji klasycznej.



Byłam jak ten koń z klapkami na oczach: gdy jedna szminka ochronna się kończyła, bez zastanowienia leciałam kupić następną, taką samą ;) I tak w kółko! To chyba było najzwyczajniej w świecie przyzwyczajenie. Jednakowoż któregoś pięknego dnia klapki z oczu mi spadły i postanowiłam zakupić coś innego. A mianowicie to:



Tak, tak! Odkryłam Carmex! Większość blogowiczek zapewne uśmiechnie się pod nosem na stwierdzenie, że dopiero teraz dokonałam tego odkrycia, ale wychodzę z założenia, że lepiej późno niż wcale ;)

A teraz przedstawię wam porównanie tych dwóch produktów i opowiem o moich odczuciach. Porównanie dla ułatwienia pokażę w tabelce.



NIVEA

CARMEX
Opakowanie
Plastikowe, biało-niebieskie, zamykane na „klik” – takie typowo „pomadkowe”. Nie pękło mi ani razu, napisy nie ścierają się.
Mała, miękka, żółta tubka z zieloną zakrętką.
Pojemność opakowania

4,8 g
10 g
Cena
Regularna ok. 8 zł, w promocji można kupić za ok. 5 zł.
Regularna ok. 10 zł, w promocji można kupić za ok. 6 zł.
Kolor
Biały
Leciutko żółty (a może tylko mi się wydaje?)
Konsystencja
Różna w zależności od temperatury ;) W upały się rozpływa, w mrozy ciężko rozsmarować na ustach.
Określiłabym ją jako żelową. Nie testowałam jeszcze Carmexu w ekstremalnych warunkach termicznych.
Zapach
W moim odczuciu – lekko pudrowy.
Mentolowo-kamforowy.
Wydajność
Zależna od częstotliwości użytkowania. Ja jej używałam często, dlatego szybko się kończyła.
Wydaje mi się, że wystarczy go na dłużej, ponieważ nie muszę tak często go używać.
Obietnice producenta
Pomadka NIVEA Lip Care Classic zawiera nową, innowacyjną formułę z Hydraminą i wyciągiem z pestek winogron zapewniającą ustom efekt doskonałego nawilżenia.
Doskonale chroni usta, zapobiega wysychaniu ust bez względu na pogodę, zapewnia im bogatą, odżywczą pielęgnację.
EFEKT: bardziej miękkie i zdrowe usta na długo!
(opis zapożyczony z KWC)
Najnowsza propozycja smakowa (jaśmin i zielona herbata) od znanego Carmexu w tubce. Polecany dla osób, które chcą ukoić i nawilżyć oraz chronić swoje usta. Po nałożeniu świetnie nawilża, nabłyszcza usta i długo się utrzymuje. Posiada filtr SPF 15 (opis zapożyczony z KWC)

Skład i uwagi
cera microcristallina, octyldodecanol, hydrogenated polydecene, cetyl palmitate, ricinus communis, myristyl myristate, VP/hexadecene copolymer, cetearyl alcohol, polyglyceryl-3 diisostearate, butyrospermum parkii, cocoglycerides, pantaerythrityl tetraisostearate, VP/eicosene copolymer, C20-40 alkyl stearate, cera carnauba, simmondsia chinensis, tocopheryl acetate, cera alba, panthenol, parfum
Skład wydaje się przyjazny, ale na ten temat niech wypowie się jakaś znawczyni:)
Petrolatum, Lanolin, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Cetyl Esters, Theobroma Cacao Seed Butter, Cera Alba, Flavor, Benzophenone-3, Paraffinum Liquidum, Camphor, Menthol, Salicylic Acid, Benzyl Alcohol and Linalool, Oxybenzone.
Składniki zaznaczone na czerwono to filtry przeciwsłoneczne. Doczytałam, ze u osób wrażliwych mogą wywoływać reakcje alergiczne.




Jaka jest moja opinia?

Najpierw słówko o Nivei. Przez wiele lat używałam jej regularnie. Dobrze pielęgnowała i nawilżała usta. Ale… wydaje mi się, że od jakiegoś czasu jej jakość pogorszyła się. Musiałam jej coraz częściej używać, a efekt nawilżenia trwał coraz krócej. Miałam wrażenie, że wpadłam w jakiś zaklęty krąg: im częściej smaruję usta, tym one bardziej się wysuszają i znów musze je smarować. Nie ukrywam, że zaczęło mi to trochę przeszkadzać. Poza tym czasami denerwowało mnie, że przy wyższych temperaturach pomadka rozpuszczała się i mogła się łamać. Z kolei w niskich temperaturach ciężko było ją rozsmarować na ustach. Zapytacie zapewne: dlaczego wcześniej nie dokonałam zmiany. Szczerze? Chyba trochę z lenistwa ;) Teraz obiecuję poprawę :) A tak w ogóle to dopiero niedawno doczytałam się, że Nivea nie ma żadnego filtra UV… Dacie wiarę? Moja ignorancja jest karygodna…

Kolej na Carmex. Zdecydowałam się na tubkę z kilku względów. Primo: chciałam odmiany od sztyftu. Secundo: wizja wygrzebywania produktu ze słoiczka i wydłubywania go spod paznokci jakoś nieszczególnie mi się podobała. Tertio: z tego co pamiętam, to tubka ma chyba największą pojemność ze wszystkich proponowanych wersji. Wybrałam zapach jaśminu i zielonej herbaty. Aplikacja jest całkiem przyjemna, tylko czasem zbyt dużo produktu wypływa mi z tubki. Ale to wszystko kwestia wprawy. Fajnie chłodzi usta i ma przyjemny zapach. Niektórym ów zapach i delikatne uczucie mrowienia może przeszkadzać. W moim odczuciu nawilża bardzo dobrze i na długo. Nie muszę już tak często smarować ust. Plusem są filtry UV, chociaż, jak się doczytałam, mogą wywoływać reakcje alergiczne u osób wrażliwych. U mnie póki co nic takiego nie wystąpiło. Carmex ładnie nabłyszcza usta i jest dobrą bazą pod błyszczyk bądź pomadkę. Po kilku tygodniach użytkowania nie mam się w sumie do czego przyczepić i żałuję, że zdecydowałam się na ten produkt tak późno.

A wy jakich produktów używacie do pielęgnacji ust? Co możecie polecić, a co zdecydowanie odradzacie?

Pozdrawiam,
Aga

Ps. Zachęcam do udziału w ROZDANIU! :)