środa, 12 grudnia 2012

Bubel do potęgi n-tej!



Hej!

Dziś będzie post zdecydowanie na „nie”. A to dlatego, że już dawno nie spotkałam kosmetyku, który okazałby się tak okrutnym bublem. Nie ma chyba cechy, którą mogłabym mu zapisać na plus. No, może poza ceną. Zapewne pamiętacie niedawną akcję Rossmanna -40% na kolorówkę. Otóż pod wpływem tej promocji skusiłam się między innymi na korektor Lovely Magic Pen w odcieniu nr 2. Zapłaciłam wtedy za niego 4,49 zł, co okazało się kasą wyrzuconą w błoto. Niewiele bo niewiele, ale jednak. Zapraszam do zapoznania się ze szczegółami tej „korektorowej tragedii”.


Opakowanie: plastikowy pisak. Górna część służy do wydobywania korektora poprzez obracanie. Korektor powinien wypływać drugą stroną pisaka zakończoną pędzelkiem. Specjalnie napisałam „powinien”, ponieważ w przypadku mojego egzemplarza korektor wypływa (a czasem nawet pryska!) jakąś dziurą u nasady pędzelka. Koszmar! Poza tym napisy na opakowaniu ścierają się w tempie błyskawicznym, co możecie zobaczyć na zdjęciu (kliknijcie, żeby powiększyć!)




Wygląd i konsystencja: posiadam odcień nr 2, czyli ten ciemniejszy. Konsystencja jest co najmniej dziwna. Raz wydaje się odpowiednio gęsta, raz jakaś wodnista… Ale o co chodzi???

Zapach: słodkawy, jakby pudrowy. Nawet przyjemny. Nie utrzymuje się długo na skórze.

Wydajność: w przypadku tego produktu nie potrafię ocenić wydajności, ponieważ po około trzech tygodniach użytkowania (a raczej nieudanych prób użytkowania) wyrzucam go do kosza i nie chcę mieć z nim nic wspólnego.



Informacja od producenta:
Maskujący korektor do twarzy z wyjątkowo skuteczną formułą. Doskonale maskuje wszelkie niedoskonałości cery i idealnie retuszuje cienie pod oczami. Bardzo dobrze rozprowadza się na skórze, dzięki czemu nie tworzy grudek i jest niewidoczny pod podkładem (źródło).

Moja opinia o produkcie:

Nie wiem, czy trafiłam na jakiś felerny egzemplarz, czy po prostu „ten typ tak ma”, ale wiem jedno: jeszcze nigdy nie miałam tak koszmarnego korektora ever! Nie wiem kto i po co wyprodukował mazidło, które nic nie robi. Nic nie kryje i nic nie tuszuje. Zaaplikowany pod oczy nie dość, że nie maskuje cieni to jeszcze koszmarnie zbiera się w zmarszczkach! Moja skóra pod oczami wygląda 10 lat starzej! Wklepany w skórę wygląda jak na zdjęciu powyżej – według mnie nie do przyjęcia. Po rozsmarowaniu praktycznie znika ze skóry. No i do tego to koszmarnie niepraktyczne opakowanie. Pędzelek miał ułatwiać aplikację, a tymczasem wszystko wypływa bokiem, przez co korektor trzeba aplikować palcami. Czarę goryczy przelał moment, kiedy podczas „wykręcania” produkt dosłownie prysnął mi na ścianę.
Podsumowując: totalny bubel! Bez żalu ląduje w koszu.

Możecie mi polecić jakiś dobry korektor ze średniej półki cenowej?

Pozdrawiam,
Aga

26 komentarzy:

  1. oj no to bubel:) ale nigdy chyba nie widziałam go wczesniej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet się za nim nie rozglądaj, bo nie warto ;)

      Usuń
  2. Masakra, dobrze wiedzieć, nigdy po niego nie sięgnę. Mam duży problem z cieniami pod oczami i póki co stosuję korektor mineralny z Meybelline. Dobrze też sprawdzał się z Golden Rose z serii Clasic. Mimo wszystko nadal poszukuję tego jedynego korektora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam właśnie cienie pod oczami. Dzięki za podpowiedzi:)

      Usuń
  3. Ja nie miałam przekonania do tej firmy i jak widać słusznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Omijaj szerokim łukiem albo jeszcze dalej ;)

      Usuń
  5. Nie lubię wyrzucać pieniędzy w błoto;/ bublom mówię nie!:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także bublom mówię nie, ale nigdy nie wiadomo co się trafi... ;)

      Usuń
  6. Dobrze wiedzieć, będę go omijała bo także nie lubię wyrzucać pieniędzy w błoto :)

    A jeśli chodzi o kampanie Streetcom to ja również nie tak dawno brałam udział w kampanii pasty Colgate i teraz znów mi się udało z czego bardzo się cieszę więc i tobie może się uda zakwalifikować do następnej kampanii:)

    Była byś zainteresowana wspólną obserwacją?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może się uda ;) Lubię kampanie Streetcom:)

      Usuń
  7. A ja miałam i nie mam takiej złej opinii, ale może to przez brak większego porównania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie akurat pasował:) Ja go nie polubiłam.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Niestety masakra:/ Dobrze, że to tylko 4,5 zł a nie 45 ;)

      Usuń
  9. dziękuję za odwiedziny u mnie;)

    nie używam korektorów dlatego nie mogę Ci nic doradzić, jedynie słyszałam że można trafić na jakieś niedrogie w Avon, ale nie wiem czy się dobrze sprawdzają. Poszukaj na wizaż.pl w opiniach dziewczyn na pewno coś znajdziesz;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam jeszcze korektora z Avonu. Muszę faktycznie pogrzebać na wizażu;) Dzięki:)

      Usuń
  10. Dobrze wiedzieć i omijać takiego bubla. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam go kupić, ale w końcu stwierdziłam, że może najpierw zużyje swój obecny. Po tej recenzji to się cieszę, że go nie kupiłam...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja osobiście nie polecam tego korektora. Ale niektórym pasuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja polecam korektor pod oczy w pedzelku z Sephory-tuszuje delikatne cienie,rozswietla oko(ale bez blyszczacych drobinek ) ,wydajny-koszt ok 40zl,mozna upolowac taniej :) a z tanszych moze essence?

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam zielony z tej serii i był całkiem całkiem. szkoda, że ten się u Ciebie nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie się nie sprawdził i za karę wylądował w koszu ;)

      Usuń