środa, 13 lutego 2013

Golden Rose Terracotta Blush-On


Witajcie!

Dziś kolejny post z serii kolorówkowych. Tym razem biorę na tapetę róż, który kupiłam dawno temu i który bardzo przypadł mi do gustu. Używam go zwłaszcza latem, kiedy skóra jest lekko opalona - daje naprawdę fajny efekt. Jest to 

róż Terracotta Blush-On  nr 05 od Golden Rose.

Kupiłam go na wyspie z kosmetykami tej firmy w cenie około 23 zł. 

(źródło: http://www.goldenrose.pl/art-p_tbo-terracotta_roz.html)

Dziwicie się zapewne, dlaczego wklejam tu zdjęcie ze strony Golden Rose. Robię to dlatego, żebyście na początek zobaczyły coś ładnego ;) Mój róż jest już trochę sfatygowany i wygląda mniej więcej tak:



Z pewnością całość nie grzeszy urodą, ale po tak długim czasie użytkowania jestem w stanie to zrozumieć.
Opakowanie: solidne, choć wykonane z plastiku. Wewnątrz znajdziemy 4,5 g produktu. Przezroczysta klapka zamykana jest  na „klik”. Nic nie pękło, nie rozpadło się i nie poluzowało. 

Wygląd i konsystencja: jest to wypiekany róż do policzków o dość miękkiej strukturze. Wystarczy go lekko musnąć pędzelkiem, aby nabrać odpowiednią ilość. Posiadam odcień nr 05, który jak dla mnie jest śliczną brzoskwinią.

Zapach: dla mnie niewyczuwalny.

Wydajność: naprawdę jestem pod wrażeniem wydajności! Jedno opakowanie służy mi już chyba drugi rok i jeszcze trochę zostało. Nie był używany właściwie tylko zimą.

Słówko od producenta:
Satynowy róż o wyjątkowo miękkiej strukturze. Twarz nim muśnięta staje się rozświetlona, zyskuje świeży, zdrowy wygląd. Bardzo trwały, wyprodukowany przy zastosowaniu innowacyjnej technologii. Dostępny w kilku modnych wariantach kolorystycznych (źródło).

Moja opinia:

Kupiłam go któregoś lata, kiedy chciałam delikatnie podkreślić opaleniznę. Wiem, wiem! Są bronzery. Ale ja chciałam jakiś fajny róż. Traf chciał, że zajrzałam na stoisko Golden Rose. Wtedy jeszcze nie miałam przyjemności używać kosmetyków tej firmy. Pomyślałam, że może warto zaryzykować. Wydawało mi się, że 23 zł za takiego malucha to sporo, ale teraz wiem, że to były dobrze wydane pieniądze. Kolor jest śliczny! Taka delikatna brzoskwinia, która subtelnie podkreśla i delikatnie rozświetla policzki. Bardzo podoba mi się to, że już delikatne muśnięcie wystarczy, żeby nabrać na pędzel odpowiednią ilość różu. W związku z tym trzeba uważać, żeby nie nabrać go za dużo, bo można sobie zrobić kuku ;) Drugi duży plus to trwałość. Raz nałożony wytrzymuje długie godziny bez poprawki. Muszę jednak zaznaczyć, że nie mam odruchu pocierania policzków w ciągu dnia. Opakowanie, mimo że plastikowe, jest nadzwyczaj solidne. Bez problemu przetrwało upadek na łazienkowe płytki (sam róż też wyszedł bez szwanku). Do różu nie dołączono aplikatora, ale to mnie specjalnie nie martwi, gdyż zwykle dołączane aplikatory są po prostu mało praktyczne. Wolę używać swojego pędzla.

Na koniec jeszcze dwa zdjęcia:


nie wiem dlaczego, ale jakoś nie potrafię uchwycić odpowiedniego efektu na policzkach...

Podsumowując: trwały, wydajny, zdecydowanie godny polecenia!

Co sądzicie o marce Golden Rose?

Pozdrawiam,
Aga

11 komentarzy:

  1. faktycznie kolor ładny, muszę w piątek przejść się do sklepiku GR :)



    Zapraszam do mnie ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajny kolorek ;) ja mam róż z bourjois i postanowiłam, że kupie coś nowego jak mi się skończy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczny kolor ma ten róż :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejny produkt GR na który zacznę chorować i nie będę mieć do niego dostępu..

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładnie się prezentuje:). Szczerze z Golden Rose mam tylko lakiery Paris- które bardzo lubię:).

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam taki w innym kolorze :). Róże z tej serii są bardzo fajne, ten wyjątkowo mi się podoba, bo mój kolorek jest trochę nietrafiony :(

    OdpowiedzUsuń