poniedziałek, 13 maja 2013

Jestę Burżuję!



Hej!

Dzisiaj będzie trochę burżujsko. A to za sprawą kosmetyku, który w blogosferze cieszy się sporą popularnością i niejedna z dziewczyn wychwala go pod niebiosa. Nie byłabym sobą, gdybym go nie wypróbowała. I tak oto w moje ręce trafił  

płyn micelarny Bourjois

Kupiłam go w Rossmanie w promocji za 10,99 zł. Nie pamiętam niestety, jaka jest jego cena regularna. 


Opakowanie: plastikowa butelka o delikatnym fioletowym zabarwieniu i perłowym połysku. Jej pojemność to 250 ml. Całość zakończona jest białą klapką z charakterystyczną kulką na szczycie, która ma ułatwić nam otwieranie. 




Wygląd i konsystencja: micel wygląda jak najzwyklejsza w świecie woda.

Zapach: produkt zupełnie bezzapachowy. Próbowałam się czegoś dowąchać, ale niestety nic z tego ;) 

Wydajność: spokojnie wystarczy na dwa miesiące, a jak się ktoś uprze to nawet na nieco dłużej.

Krótkie info od producenta:
Woda micelarna pozwala na zmycie makijażu bardziej skutecznie i bardziej kompletnie niż za pomocą klasycznych produktów do demakijażu, pozostawiając skórę lekką i delikatną.
Dzięki swojej formule bogatej w micele, czyli neutralne dla skóry cząsteczki oczyszczające, które łączą się z kurzem i zanieczyszczeniami, idealnie oczyszczając skórę, woda micelarna Bourjois zmywa makijaż juz za pierwszym pociągnięciem wacika.
Ekstrakt z lilii wodnej, o właściwościach kojących i nawilżających, pozostawia uczucie komfortu na skórze.
Woda micelarna nie zawiera alkoholu, jest hypoalergiczna i bez zapachu, nie powoduje podrażnień.

Skład:

AQUA (WATER), GLYCERIN, PEG-7 GLYCERYL COCOATE, POLOXAMER 184, COCO-GLUCOSIDE, PHENOXYETHANOL, TETRASODIUM EDTA, SODIUM METHYLPARABEN, CITRIC ACID, PROPYLENE GLYCOL, BHT, NYMPHAEA ALBA ROOT EXTRACT, 09BSV001-1


Moja opinia:

Pierwszym kosmetykiem firmy Bourjois z jakim miałam do czynienia był słynny wypiekany róż. Namiętnie kupowała go moja mama a ja jej go namiętnie podbierałam ;) Jego cena była dość wysoka, ale jakość jak najbardziej to rekompensowała. Do zakupu płynu micelarnego przymierzałam się już kilkakrotnie, ale za każdym razem coś ciekawego wpadało mi w oko i Burżuj schodził na dalszy plan. W końcu postanowiłam zaprosić go do mojej łazienki i powiedziałam mu: „Stary! Nie wiem czy wiesz, ale jesteś pod wielką blogową presją! Pokaż co potrafisz!”. Muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona z działania tego micela. Najlepsze jest w nim to, że podczas demakijażu oczu wystarczy na kilka sekund przyłożyć namoczony wacik do powieki i wszystko natychmiast zostaje zmyte. Nie trzeba trzeć wacikiem oka, co jak wiadomo źle działa na delikatną skórę wokół oczu. Nie wiem jak radzi sobie z wodoodpornym tuszem, gdyż takiego nie używam. Świetnie domywa także resztki podkładów i innych kosmetyków. Skóra jest czyściutka i odświeżona, gotowa do przyjęcia innych kosmetyków pielęgnacyjnych. Dodatkowo nie podrażnił oczu ani skóry twarzy, nie wywołał także uczulenia. Jest bezzapachowy, co właściwie powinno być zaletą, ale ja lubię, kiedy kosmetyk ma jakiś delikatny zapach – w jakiś sposób mnie to relaksuje ;) Plus za cenę! Wydawało mi się, że firma ma „burżujskie” ceny wszystkich kosmetyków, a tu miłe zaskoczenie. Jedyny minus, jakiego mogę się dopatrzeć to skład. Ostatnio lubię przeglądać składy kosmetyków korzystając ze strony http://cosdna.com/eng/ingredients.php. Niestety, według mnie, skład Burżuja nie wygląda za ciekawie. Ale specjalista ze mnie żaden, więc same oceńcie.

Podsumowując: bardzo dobre oczyszczanie w przystępnej cenie. Z czystym sumieniem (i twarzą) mogę polecić.

Moja przygoda z Burżujem dobiega końca a ja nie mam pojęcia, kto będzie jego następcą! Może znacie jakieś micele godne polecenia?

Pozdrawiam,
Aga

12 komentarzy:

  1. Dla mnie Bioderma jest nr1 ale tego chętnie sprawdzę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie posiadam żadnego płynu micelarnego, ale w końcu trzeba jakiegoś spróbować! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. micelek z bourjois to mój ulubieniec :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ten produkt na swojej liście zakupowej.
    Z Bourjois uwielbiam płyn do demakijażu oczu.
    Ten zwykły, wersja z zieloną herbatą.

    Bardzo mocno polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja zaczynam testować mincel z biedronki, ale niestety powoli go wycofują. :(
    Dziewczyny piszą o nim same pozytywne opinie.

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawi mnie ten micel, ale właśnie mam zapas innego sławnego - tego z Biedrony :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam go i lubię, ale teraz przerzucam się na biodermę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale fajna ta strona :) też będę sobie analizować - dzięki za info:*
    Ja też z miceli preferuję różową Biodermę

    OdpowiedzUsuń
  9. Kupiłam kiedyś jakiś produkt z tej serii ale coś w składzie było nie tak bo nie służył mojej skórze :( więcej nie sięgnę, na podkładach Bourjois też się zawiodłam :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Burżuj to mój ukochany micelek ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń